Janusz Gajos: miał ogromny potencjał

źródło: Wikipedia

źródło: Wikipedia

Janusz Gajos, podobnie jak Roman Wilhelmi cały czas bardzo często kojarzony jest z roli w serialu o przygodach pancernych.  Role te miały istotny wpływ na ich dalsze kariery aktorskie, o czym napisano wiele i w wielu miejscach. Obaj spotkali się później w innym bardzo popularnym serialu:  „Alternatywy 4″. Kunszt aktorski mogli pokazać jednak (grając razem) dopiero przy ostatnim spotkaniu: telewizyjnej realizacji „Kolacji na cztery ręce” w reżyserii Kazimierza Kutza.   Janusz Gajos wspomina Wilhelmiego jako osobę z ogromnym potencjałem ale też pełnego rozczarowania.

(więcej…)

Share on Facebook

Tomasz Zygadło: była w nim poznańska rzetelność

źródło: filmpolski.pl

źródło: filmpolski.pl

Reżyser Tomasz Zygadło wielokrotnie współpracował z Romanem Wilhelmim. Do wspólnych realizacji należą spektakle Teatru Telewizji: „Lęki poranne” (1978), „Bella” (1980), a także filmy „Ćma” (1980) i „Odwet” (1982).

Jak wyglądało Pana pierwsze spotkanie z Wilhelmim?

To był palec boży. Chciałem zrobić „Lęki poranne” i wiedziałem, że tylko on to może zagrać, nie miałem żadnych innych kontrkandydatów. Romana oczywiście znałem z wielu ról, np. Olgierda z „Czterech pancernych” czy Maziarza z „Zaklętego dworu”. Był znakomity, ale pomyślałem, że mógłby zagrać coś bardziej dramatycznego u mnie. Spotkaliśmy się, rozmawialiśmy o „Lękach porannych” Grochowiaka.  W tym spotkaniu, naszym zderzeniu, było coś metafizycznego.

(więcej…)

Share on Facebook

Filip Bajon: Był świetny w drugim i w siódmym dublu

źrodło: Wikipedia
źrodło: Wikipedia

Filip Bajon zaprosił Romana Wilhelmiego do swojego filmu „Aria dla Atlety”. Wilhelmi zagrał tam Bolcia, wyłapującego koty w celach konsumpcyjnych i zabawiającego widzów podkładaniem się pod automobil.  Jak wspomina, Wilhelmi grał tak, jak grają najwięksi aktorzy świata.

Zobaczyłem Romka Wilhelmiego w Teatrze Ateneum kiedy już zaczął być świetnym aktorem. Widziałem go też w telewizji w znakomitej sztuce Grochowiaka „Lęki poranne“ w reżyserii Tomasza Zygadły. Gdy zobaczyłem, jak on tam zagrał, pomyślałem, że urósł nam wybitny aktor na którego się przedtem nie zwracało uwagi. Postanowiłem go wziąć do filmu. Wtedy nie było zdjęć próbnych, w związku z tym była to głównie intuicja. Ta intuicja w „Arii dla atlety“ się sprawdziła.

(więcej…)

Share on Facebook

Waldorff o „Kolacji na cztery ręce”

zdjęcie: Wikipedia

Takie recenzje chciałby mieć każdy aktor: Jerzy Waldorff entuzjastycznie o telewizyjnej realizacji sprzed 20 lat. Warto przeczytać a potem pognać do sklepu z DVD. „Kolacja na cztery ręce” Paula Barza w reżyserii Kazimierza Kutza ukazała się na DVD w ramach serii „Złota Setka Teatru Telewizji”.

(więcej…)

Share on Facebook

Anna Seniuk: Ujmowało mnie jego poczucie humoru

Peer Gynt H. Ibsena w reżyserii Macieja Prusa

Roman Wilhelmi zawodowo spotkał się z Anną Seniuk kilkakrotnie, zawsze były to jednak spotkania znaczące dla jego kariery. W 1970 roku zagrał wraz z nią w „Peer Gyncie” H. Ibsena w reżyserii Macieja Prusa. Kilka lat później aktorzy spotkali się na planie filmu „Ćma” (1980) Tomasza Zygadły. W 1981 roku na międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Moskwie za tę rolę dostał nagrodę jurorów i dziennikarzy. Anna Seniuk wspomina, że Roman Wilhelmi był wyjątkowo radosną i dowcipną osobą a przy okazji… amatorem szampana. (więcej…)

Share on Facebook

Jerzy Kryszak: To był mistrz intuicji

alternatywy4.net

Aktor i satyryk Jerzy Kryszak spotkał się z Romanem Wilhelmim na planie serialu Alternatywy 4. Wcześniej pracował wraz z nim w teatrze przy dwóch spektaklach: „Opera za trzy grosze” w reżyserii Ryszarda Peryta i „Śmierci Dantona” w reżyserii Kazimierza Kutza.

Dla mnie Roman to był niepoznany do końca człowiek. Ze wszystkimi w teatrze się znaliśmy, także wielkimi gwiazdami pracującymi w tamtym czasie w Ateneum, czy to był Wołłejko, Świderski, Aleksandra Śląska, czy Marian i Janek Kociniak. I ten Romek – absolutnie zamknięty w sobie, uciekający od grup i grupeczek. W teatrze było bardzo dużo takich chwil jak premiera, inne okazje, gdy siedziało się po garderobach, piło wódeczkę, integrowało się ze starszymi mistrzami – tam chyba nigdy nie było Romka. Nie kojarzę go ze spotkań koleżeńskich, takich party teatralno-bankietowo-garderobianych. (więcej…)

Share on Facebook

Rzucał się na dobrą rolę

foto: www.barszczewska.pl

foto: www.barszczewska.pl

Aktora wspomina Grażyna Barszczewska: bodaj najczęściej kojarzona z Romanem Wilhelmim aktorka, często partnerująca mu w filmie i teatrze. Doskonała Nina z serialu „Kariery Nikodema Dyzmy”,  partnerowała mu także m.in. w „Dwoje na huśtawce” w reżyserii Kazimierza Kutza.  Znakomita , wielokrotnie nagradzana aktorka o bogatym dorobku teatralnym, filmowym i serialowym. (więcej…)

Share on Facebook

Miał papiery na gwiazdę

Romuald Grząślewicz
Foto: Krzysztof Styszyński

O swoich spotkaniach z Romanem Wilhelmim opowiada Romuald Grząślewicz, prezes Fundacji sceny na piętrze Tespis, która jest organizatorem poznańskich Dni poświęconych pamięci wybitnego aktora.

Gdzie spotkali się Panowie po raz pierwszy?

- Sięgnąłem pamięcią do lat 80., ponieważ przelotne spotkanie stanowiło początek z mojej strony bardzo ważnej znajomości. To było w Poznaniu, kiedy Roman Wilhelmi miał próby do Emigrantów z reżyserii Krzysztofa Załuskiego. Po latach, kiedy doszło do spotkania zaaranżowanego przez Zdzisława Wardejna w marcu 1991 roku w Hotelu Nauczycielskim próbowałem w pierwszych zdaniach przypomnieć to nasze pierwsze zetknięcie sprzed lat. (więcej…)

Share on Facebook

Zrobię o nim większy film

podroze Rozmowa z Mirosławą Sikorską, autorką filmu „Podróże w czasie” o Romanie Wilhelmim.

Do Romana Wilhelmiego mam stosunek bardzo emocjonalny. Uważam, że to jest jeden z najlepszych polskich aktorów. On odszedł wiele lat temu, ale żyje w tym co zrobił w teatrze, w serialach w filmach. (więcej…)

Share on Facebook

Najwięcej wymagał od siebie

Kadr z filmu "Podróże w czasie"

Kadr z filmu "Podróże w czasie"

Romana Wilhelmiego wspomina Maciej Domański, reżyser, dramaturg, przyjaciel aktora.


Wiele lat przyjaźnił się Pan z Romanem Wilhelmim, należał Pan do nielicznego grona jego bliskich znajomych. Czego o Romanie nie znajdziemy w jego biografiach?

Roman prywatnie nigdy nie płakał. To nas łączyło, że nas obu w wieku sześciu lat tatuś – choć pochodzimy z różnych miejsc w Europie – nauczył, że mężczyzna nie płacze. Nieraz o tym rozmawialiśmy, że kiedyś trzeba by się umówić i wspólnie popłakać. (więcej…)

Share on Facebook