Henryk Talar: Roman nie należał do najłatwiejszych kumpli

„Wyspa” Athola Fugarda reż. M. Domański

Wspomina Henryk Talar, znakomity aktor, przyjaciel i sceniczny partner Romana Wilhelmiego.

Nasza zażyłość datuje się od czasu, kiedy reżyser Maciej Domański przygotowywał na Scenie 61 w Teatrze Ateneum „Wyspę” Athola Fugarda (premiera 1979 rok). On obsadził w tym Romana Wilhelmiego i Mariana Kociniaka. Tak się jednak złożyło, że Roman wolał grać z innym aktorem, zaproponował „Heniusia Talara”. Tak zadzierzgnęła się ta nasza przyjaźń. Początek nie był łatwy. Roman był wielką indywidualnością i nigdy się na nim nie zawiodłem.

(więcej…)

Cmentarz wilanowski

źródło: Wikipedia

źródło: Wikipedia

Roman Wilhelmi spoczywa na cmentarzu wilanowskim w Warszawie. Jak mówią jego przyjaciele, jeszcze  krótko przed śmiercią, w czasie, gdy leżał w warszawskim szpitalu Instytutu Gruźlicy i Chorób Płucnych pokazywał im notes wypełniony terminami, z zapałem opowiadał o planach wybiegających daleko w przyszłość.

(więcej…)

Najwięcej wymagał od siebie

Kadr z filmu "Podróże w czasie"

Kadr z filmu "Podróże w czasie"

Romana Wilhelmiego wspomina Maciej Domański, reżyser, dramaturg, przyjaciel aktora.


Wiele lat przyjaźnił się Pan z Romanem Wilhelmim, należał Pan do nielicznego grona jego bliskich znajomych. Czego o Romanie nie znajdziemy w jego biografiach?

Roman prywatnie nigdy nie płakał. To nas łączyło, że nas obu w wieku sześciu lat tatuś – choć pochodzimy z różnych miejsc w Europie – nauczył, że mężczyzna nie płacze. Nieraz o tym rozmawialiśmy, że kiedyś trzeba by się umówić i wspólnie popłakać. (więcej…)

Kopnąć gołębia

domanski

żródło: pbiphotoalbum.openface.ca

Roman Wilhelmi miał dwa marzenia: dostać Oscara i kopnąć w dupę gołębia – twierdzi Maciej Domański, reżyser, dramaturg, wieloletni przyjaciel aktora. Jedno z tych marzeń zostało zrealizowane…
„Roman kochał zwierzęta, ale z gołębiami był problem. On mieszkał w Warszawie na Bagnie w dwóch pokojach z minimalnym balkonem o wielkości pół metra na pół metra. Tam siadał, wtedy przylatywały gołębie, które ten balkon brudziły. Szczególnie złośliwy był jeden gołąb z białymi piórkami, który był szczególnie „aktywny”. (więcej…)

Tagi: